
Kiedy prowadzisz sklep internetowy samodzielnie, zarządzanie zamówieniami wydaje się banalnie proste. Nowe zamówienie - bum, powiadomienie - bum, dzwonisz do klienta, wysyłasz paczkę - wszystko masz pod kontrolą. To taki moment, kiedy masz wrażenie, że trzymasz rękę na pulsie i panujesz nad wszystkim.
Spis treści
- Nasz sklep, nasz zespół - od jednego do pięciu menedżerów.
- Chaos, błędy i sfrustrowani klienci - czyli dlaczego optymalizacja obsługi sklepu internetowego jest kluczowa.
- W poszukiwaniu narzędzia - nie kombajnu, ale konkretu.
- Automatyzacja działa - czyli jak uporządkowaliśmy organizację pracy zespołu sprzedaży.
- Adaptacyjny podział zamówień menedżerów w sytuacjach złożonej obsługi klienta.
- Wreszcie dane - czyli raporty efektywności pracy.
- Efekt uboczny? Motywacja zespołu sprzedaży jak nigdy wcześniej.
- Co się realnie zmieniło po 6 miesiącach?
- Czy warto wdrożyć system do automatyzacji obsługi zamówień online?
Ale wystarczy, że sprzedaż zacznie rosnąć, zatrudnisz kolejne osoby do pomocy - i wszystko się zmienia. Nagle optymistyczny scenariusz zamienia się w trudny do opanowania chaos. Sam przez to przechodziłem i wiem jedno - automatyzacja obsługi zamówień online to nie fanaberia. To konieczność, jeśli chcesz rozwijać się bez utraty jakości i nerwów.
Zaczęliśmy skromnie: ja i jeszcze jedna osoba. Kilkanaście zamówień dziennie, każdy wiedział, co robić. Prosta struktura, prosta komunikacja. W realiach e-commerce bywa tak, że gdy wszystko zaczyna działać sprawnie, dynamiczny wzrost przychodzi szybciej, niż się tego spodziewasz. Po dwóch latach zatrudniliśmy trzech nowych menedżerów. Wydawało się, że zespół rośnie i będzie łatwiej. Ale rzeczywistość była inna.
Nie mieliśmy systemu podziału zamówień menedżerów. Dyżury rozpisywaliśmy ręcznie, zadania zmieniały się spontanicznie, a przypisywanie zamówień przypominało grę w zgadywanie. Bywało, że klient dzwonił, a osoba po drugiej stronie zupełnie nie wiedziała, o czym mowa, bo zamówienie „należało” do kogoś innego. Niby wszyscy byli w systemie, ale... zamówienia często leżały bez opieki.
Próbowaliśmy opanować to w Excelu - rotacje, kolorki, notatki. Ale już po kilku tygodniach wszystko zaczęło się rozjeżdżać. Każda osoba miała swój system, swoje notatki, swoje „zasady”. Tylko klient miał jedno oczekiwanie: żeby ktoś się nim zajał.
Największe problemy, które zaczęły nas przytłaczać:
To nie były drobne problemy. To były sytuacje, które realnie wpływały na jakość obsługi klienta i jego doświadczenie z naszą marką.
Zaczęliśmy szukać rozwiązania. I nie chodziło nam o kolejny „wszystkomający” Shopy-Script, który przytłoczy nas funkcjonalnościami, tylko o konkretne narzędzie, które pomoże ogarnąć jedno - zarządzanie zamówieniami w zespole.
W tym miejscu przydaje się proste, ale wygodne narzędzie do dystrybucji zamówień - lista wyborów menedżerów, która jest dodawana do strony zamówienia przez wtyczkę „Zamówienia menedżerów”. Aby nie przerzucać odpowiedzialności za wybór na menedżerów sklepu, rozdzielamy zamówienia między menedżerów automatycznie za pomocą tej wtyczki, ale możesz też zrobić to sam lub powierzyć tę pracę doświadczonemu asystentowi-administratorowi.
I całe szczęście.
Moduł umożliwiał automatyczne przypisywanie zamówień do menedżerów, na podstawie:
Każdy menedżer widział tylko swoje zamówienia. Nic nie było ręcznie wpisywane. Nie było pomyłek, nie było konfliktów. System działał przejrzyście, automatycznie i bez potrzeby ciągłego „pilnowania”.
Dzięki temu organizacja pracy zespołu sprzedaży weszła na zupełnie nowy poziom. Nagle wszystko miało swoje miejsce.
Jednym z ciekawszych elementów modułu była możliwość przypisywania kilku osób do jednego zamówienia. Idealne w sytuacji, gdy jedno zamówienie wymaga:
Każda osoba widzi tylko swoje zadania, może dodawać komentarze i ma wgląd w historię zmian. To znacznie poprawiło komunikację między działami i skróciło czas realizacji zamówień.
Moduł dawał dostęp do danych, których wcześniej nie mieliśmy:
Dzięki temu mogliśmy stworzyć uczciwy system premiowy - oparty na realnych danych, a nie na odczuciach. Wreszcie mogliśmy powiedzieć: „Twoja praca jest mierzalna, i będzie nagradzana”.
Nie spodziewaliśmy się, że jednym z największych zysków będzie... wzrost zaangażowania ludzi. Nasi menedżerowie nagle zaczęli chętniej zgłaszać się na dyżury. Dlaczego?
Bo widzieli, że są rozliczani uczciwie. Wiedzieli, że ich praca nie znika w systemie. Że nie będą musieli udowadniać, ile zrobili - bo wszystko widać czarno na białym.
Oto konkretne liczby:
Za tymi zmianami nie stało zwiększenie liczby pracowników, lecz efektywne zarządzanie zamówieniami i wdrożenie odpowiednich narzędzi wspierających zespół.

Jeśli jesteś na etapie rozwoju i masz więcej niż 2 osoby obsługujące zamówienia - zdecydowanie tak. Możesz dalej walczyć z arkuszami i notatkami, ale prędzej czy później dopadnie Cię ten sam problem co nas: chaos, błędy i sfrustrowany klient.
Automatyzacja obsługi zamówień online to nie luksus. To sposób na to, by skupić się na tym, co najważniejsze - zadowolonym kliencie i efektywnie działającym zespole.
Wdrożenie modułu nie było dla nas kosztem - było inwestycją w jakość i spokój pracy. Dzięki niemu uporządkowaliśmy zarządzanie zamówieniami, poprawiliśmy organizację pracy zespołu sprzedaży i zbudowaliśmy system premiowy oparty o raporty efektywności pracy.
Efekty mówią same za siebie - a nasz zespół nie chce wracać do czasów, gdy wszystko było „na czuja”.
Pomóż innym użytkownikom w wyborze — bądź pierwszy, który podzieli się swoją opinią o tym poście.